Kazanie pasyjne – Wiara Judasza (II)


Strona główna » Aktualności » KAZANIE PASYJNE – WIARA JUDASZA (II)

Kazanie pasyjne – Wiara Judasza (II)

Kazanie pasyjne – Wiara Judasza (II)



W zeszlym tygodniu rozwazalismy te wydarzenia Wielkiego Tygodnia oraz zwiazane z nimi pewne aspekty wiary, które doprowadzily sw. Piotra Apostola do sytuacji, w której zaparl sie swego Mistrza. Byly nimi: nadmierna ufnosc w siebie i wlasne sily, która moze prowadzic do ubóstwienia czlowieka; brak modlitwy, która umacnia wiare, a niekiedy jest jej jedyna ostoja oraz próba wiary, która, w mysl zasady co nas nie zabija, to nas umacnia, moze byc swego rodzaju kuznia, w której hartuje sie wiare.

Dzis nasze spojrzenia i umysly skierujemy w strone innej osoby, osoby, która swa postawa i czynami odsloni przed nami nowe wymiary wiary.

Nie wiemy kim byl, czym sie zajmowal, ile mial lat zanim Jezus wybral go do grona Dwunastu. Wlasciwie nie wiemy o nim prawie nic oprócz tego, ze pochodzil z Kariotu. Judasz, bo o nim mowa, musial przystac do tych, którzy chodzili za Jezusem, sluchac Jego pouczen i byc na tyle blisko, ze znalazl sie wsród uczniów przeznaczonych do specjalnych zadan. W gronie Dwunastu niczym szczególnym sie nie wyróznial i przez dlugi czas chodzenia z Jezusem nie spotykamy go w zadnej specjalnej sytuacji. Wprawdzie wszystkie spisy apostolów wymieniaja go na koncu i dodaja, ze mial stac sie zdrajca, ale zostaly one napisane juz po tragicznych wydarzeniach tamtego Wielkiego  Tygodnia.

Dopiero w ostatnich dniach Jezusa dowiadujemy sie, ze Judasz pelnil role skarbnika, nosil trzos, do którego rózni ludzie skladali datki przeznaczone na utrzymanie Jezusa i Jego uczniów. Ewangelia mówi nam, ze Judasz nie byl uczciwy i czesc pieniedzy, którymi obracal, przeznaczal dla siebie. Sw. Jan opisujac wydarzenie namaszczenia Jezusa w Betanii mówi wprost, ze Judasz „byl zlodziejem”.

Wielu autorów w licznych powiesciach staralo sie uzupelnic ten dosyc ubogi zestaw informacji o Judaszu. Wielu tez próbowalo wyjasnic skomplikowany proces tracenia przez niego wiary i odchodzenia od Jezusa, który w ostatecznosci doprowadzil do tego czynu, który dobrze znamy z Ewangelii, czynu, który okryl go nieslawa, a nawet przeklenstwem na cale wieki.
 
Judasz wydal Jezusa na smierc. Sprzedal Boga za marna kwote 30 srebrników. Wyszedl z Ostatniej Wieczerzy i przyprowadzil do ogrodu Getsemeni siepaczy, którzy pojmali Jezusa i zaprowadzili, by byl osadzony i stracony. Ale gdy to sie juz stalo Judasz odczuwa wyrzuty sumienia. Nie moze odwrócic biegu wydarzen, chce wiec chociaz zwrócic pieniadze które ciaza mu jako zaplata za niewinna krew. A kiedy jego mocodawcy nie przyjmuja ich, rzuca je w swiatyni, a nastepnie udaje sie gdzies na odludne miejsce i dokonuje samobójstwa. Kiedy Jezus, wiszac na krzyzu, oddaje swe zycie za wszystkich, aby przez Jego ofiare wszyscy mieli zycie wieczne, ten uczen i zdrajca pozbawia sie zycia przez powieszenie na jakims przypadkowym drzewie.

Dlaczego tak postapil?! Co sklonilo Judasza do tak okropnych czynów? Nigdy nie poznamy ostatecznych i pelnych motywów tej decyzji. Jest to jakas wielka tragedia tego czlowieka, który tak straszliwie pokrzyzowal swoje drogi. Swoja tajemnice Judasz zabral ze soba na drugi swiat.

Sa jednak sprawy o których warto pomyslec i które moga sie nam przydac na drodze wielkopostnego nawrócenia i rewizji naszej wiary. Wiemy z pewnoscia, ze tragedia Judasza, choc zapowiedziana juz przez proroków w Starym Testamencie i przez Jezusa  w Nowym, nie byla naglym przypadkiem. Ona sie przygotowywala przez caly okres jego pobytu z Jezusem. Co zatem moglo byc powodem zdrady Judasza? Co sklonilo go do tak tragicznego czynu? Zapewne motywów bylo wiele, a wszystkie one jakos sie przeplataja i zazebiaja. Jednak na pewno w duzej mierze na te tragiczna decyzje wplyw miala chora wiara tego czlowieka. Judasz nie sluchal slów Jezusa, albo sluchal, tylko slyszal w nich to co, sam chcial slyszec i wierzyl w to, co sam chcial wierzyc, bo tak mu bylo wygodniej.

W co wiec wierzyl Judasz? W pierwszej chwili moze wydawac sie dosyc trudnym ustalenie tego, gdyz jak wspomnialem, Ewangelisci niewiele mówia o Judaszu. Jest jednak pewne wydarzenie zanotowane przez sw. Jana, które w pewien sposób pokazuje nam jak i w jakiego Mesjasza mógl wierzyc Judasz. Otóz po cudownym rozmnozeniu chleba Zydzi chcieli Jezusa obwolac królem. Bylo to czyms naturalnym. Dal im przeciez jesc! A czyz nie jest to jedna z dwóch podstawowych rzeczy, jakie lud wymaga od swego wladcy, by byc szczesliwym? Rzymianie wyrazili to dosc prosto. Ludowi, by nim rzadzic bez wiekszych buntów i klopotów,  trzeba dac „chleba i igrzysk”, czyli napelnic brzuch i dostarczyc rozrywki. Wtedy ludzie sa na tyle szczesliwi, nie mysla o buntach.

Wszyscy Zydzi w tamtych  czasach, a z nimi takze Judasz oczekiwali na Mesjasza, na takiego wlasnie króla. I Jezus w ich mniemaniu spelnial te role znakomicie. W cudowny sposób dal ludziom chleb, a cuda i znaki, które czynil, przywracaly zdrowie i zycie, ale tez dostarczaly znakomitej rozrywki. Ale Zydom potrzebne bylo cos wiecej. Oprócz chleba i igrzysk oni potrzebowali jeszcze wolnosci, wyzwolenia z jarzma znienawidzonego rzymskiego okupanta! Tego oczekiwali przede wszystkim od swego upragnionego Mesjasza. I kiedy Jezus wyraznie dal im do zrozumienia, ze On nie spelni ich oczekiwan, ze takiego chleba dla brzucha nie bedzie im dawal caly czas, ze cudów nie bedzie sprawial na zawolanie, a o walce z okupantem to nawet nie ma mowy, wielu zgorszonych odwrócilo sie od Niego i odeszlo.

Byc moze wtedy w sercu Judasza pojawila sie pokusa odejscia. Jezus wyczul ja i dlatego pyta uczniów czy i oni chca odejsc? Ale Judasz nie odpowiedzial. Znowu w imieniu calej grupy odezwal sie Piotr: „Panie, do kogóz pójdziemy? Ty masz slowa zycia wiecznego.” Teraz wiec Judasz nie odszedl od Jezusa. Uczynil to pózniej. Na razie dal Mu jeszcze szanse. Moze Jezus jeszcze sie zmieni. Moze sie nawróci. Moze jak Go zaczna bic, to zacznie sie bronic.

W tym momencie warto by spojrzec na nasza wiare w Jezusa od strony oczekiwan jakie Mu stawiamy. Czy zadalismy sobie kiedys pytanie, czego my wlasciwie chcemy od Jezusa? Czego od Niego oczekujemy? Dlaczego np. chodzimy do kosciola? Z przyzwyczajenia? Jesli tylko z przyzwyczajenia, to przeciez przyzwyczajenia sie zmieniaja. W dziecinstwie ktos nie lubi pic mleka, a potem za nim przepada. A moze chodzimy do kosciola dlatego, ze mama nam kazala. Ale co bedzie jak dorosniemy i przestaniemy sie bac mamy? (Wtedy pewnie bedziemy chodzic z przyzwyczajenia, ale juz nie do kosciola, lecz pod kosciól, bo w kosciele za duszno.) A moze chodzimy, by uczynic zadosc zonie, zaspokoic te jej meczace nalegania i miec swiety spokój.

To sa motywy. A powody? Czy chodzimy do kosciola z potrzeby duchowej, by wysluchac co Bóg ma nam dzis do powiedzenia, co chce nam zaproponowac na ten tydzien? Czy moze chodzimy, by wycierpiec przez te godzine, popatrzec na te sama co tydzien temu i tak samo niezrozumiala liturgie…? Ktos powie ogólnie, ze chodzi sie pomodlic. I znów: po co sie modlimy? Czy tylko po, to by Bóg zaspokoil nasze potrzeby? Napelnil nasz brzuch? Przeciez taka postawa wczesniej czy pózniej konczy sie odejsciem od Boga. Bóg nie jest sluzaca.

Jesli odpowiedz na te pytania bedzie twierdzaca, to trzeba by zrobic rewizje wlasnego zycia religijnego. Taka wiara nie jest wiara dojrzala, taka jakiej oczekuje od nas Bóg. Owszem jest to pewne minimum, ale ono jest co najwyzej wskaznikiem zwyklej letniosci. Sw. Maksymilian zas mawial, ze „letniosc to juz jest ateizm”. Czlowiek, a zwlaszcza chrzescijanin nigdy nie moze powiedziec sobie „dosc” w gorliwosci.

Patrzac na wiare Judasza i wiekszosci jego rodaków jaka zywili wobec Jezusa nasuwa sie jeszcze inne porównanie. Otóz niektórzy ludzie w podobny sposób wierza dzis w Kosciól. Uwazaja, ze glównym zadaniem Kosciola jest dawanie chleba, i to bynajmniej nie tego Eucharystycznego. Kosciól to sie powinien zajac akcjami humanitarnymi, powinien ograniczyc sie do „Caritas-u” i pomocy biednym. Jesli tylko to robi, to jest dobrze, wtedy spelnia swa misje. Równiez gdy narodowi przytrafi sie jakas niewola, gdy w kraju rzadza obcy ludzie, to wtedy Kosciól jest ostoja tradycji i wartosci narodowych, polskosci, swiatynie sa wypelnione i chetnie slucha sie kazan politycznych. Ale gdy tylko czasy sie zmienia, gdy Kosciól zacznie mówic o Królestwie Niebieskim, o przykazaniach, moralnosci, gdy zaczyna stawiac wymagania, to wiekszosc ludzi mówi: „Trudna jest ta mowa, niezyciowa. Któz jej moze slychac”. „Posluchamy Cie innym razem”. I odchodza… Koscioly pustoszeja, bo szkoda czasu dla Boga, który nic mi nie moze dac prócz wyrzutów sumienia.

Ale Judasz nie odszedl od Jezusa po tamtej nauce o Chlebie Zycia, choc nic z niej nie zrozumial oprócz tego, ze Mistrzowi nie jest w glowie królestwo ziemskie. Judasz nie byl czlowiekiem niewierzacym. On wierzyl w mesjasza, tylko inaczej go sobie wyobrazal, czego innego oczekiwal. Chcial wladzy, zaszczytów, a tymczasem musial wlóczyc sie jak zebrak po polach i pustyniach. Chcial pieniedzy, a tymczasem musial sie o nie sam starac podkradajac ze wspólnego trzosa.
 
Nie dziwi wiec fakt, ze kiedy podczas namaszczenia w Betanii Jezus znowu zaczal mówic dziwnym jezykiem o pogrzebie o swoim odejsciu, zezloscil sie na takiego Mesjasza i te zlosc chcial jakos wyladowac. Moze przy okazji chcial sobie odbic za te 2 lata zwodzenia, 2 dlugie lata tulaczki po Palestynie. Dosc, ze te swa gorycz, swój zal chcial jak najszybciej utopic w jakims  wykwintniejszym trunku, najlepiej w slodkiej zemscie. Pobiegl do arcykaplanów i nie targujac sie nawet zbytnio sam zaproponowal wydanie Mistrza.

Desperacki i pochopny krok Judasza jest dowodem jak wazne dla wlasciwej wiary jest uwazne wsluchiwanie sie w to, co Jezus o sobie mówi, w Slowo Boze. Judasz sluchal nauki Mistrza. Tyle razy sluchal przepowiedni Jego meki, zapowiedzi zdrady, tyle razy Jezus swymi slowami i postepowaniem dawal uczniom do zrozumienia, ze jest Mesjaszem, ale nie takim którego oczekuja wspólczesni Mu Zydzi, ze nie przyszedl walczyc z Rzymianami lecz z grzechami i ludzka slaboscia, ze nie przyszedl królowac jak znani im wladcy, lecz ze przyszedl sluzyc. Ale on slyszal w nich to, co sam chcial slyszec, co jemu odpowiadalo. Zydzi mieli swoja wizje mesjasza, a potem gdy Jezus ich rozczarowal postanowili go usunac. Taki tez byl Judasz.

Problem niezrozumienia slów Jezusa nie byl tylko problemem Judasza i ówczesnych Zydów. I dzis przeciez istnieje wiele sekt, czy nowych kosciolów, które tak wlasnie traktuja Slowo Boze. Odnajduja w nim to, co sami chca odnalezc. Nie widza np. prawd oczywistych tam, gdzie one sa, a dopatruja sie w slowach Jezusa jakichs niezwyklych przepowiedni czy tajemniczych ukrytych sensów. Po swojemu interpretuja Pismo Swiete. Przeakcentowuja w nim to co ludzie chca sluchac, jakies prawdy o koncu swiata, a potem wielu ludzi idzie slepo za ich glosem odchodzac od Chrystusa. Troche z ciekawosc, troche dlatego ze to egzotyczne, nowe, a troche z braku wiary w to slowo jakie powiedzial Jezus, a które pilnie przechowuje i strzeze Kosciól.

Na zakonczenie trzeba powiedziec o jeszcze jednym aspekcie wiary, a wlasciwie niewiary Judasza. Otóz powodem dla którego Judasz popelnil samobójstwo byl brak wiary w milosierdzie Boze, czyli rozpacz. Judasz zapomnial przypowiesc o Synu Marnotrawnym, a moze nigdy w nia nie wierzyl.  Zreszta nie dziwi to, bo mesjasz w którego wierzyl byl wladca surowym i sprawiedliwym. O Bogu milosiernym, o którym nieustannie przypomina Stary Testament, Judasz zapomnial.

Dzis ta prawda jest na nowo przypomniana przez sw. s. Faustyne i Ojca Swietego. Mimo tego czasem zapominamy o Bogu przebaczajacym nasze winy, o Jego milosiernej milosci. Judasz nie mógl slyszec slów Jezusa z krzyza: Ojcze przebacz im, bo nie wiedza co czynia, stad jego rozpacz i ten desperacki czyn, ale my mozemy uslyszec w konfesjonale slowa i ja odpuszczam tobie grzechy… idz w pokoju, stad powinno nam byc latwiej przyjac prawde o Bozym przebaczeniu niz Judaszowi.

Moi drodzy. Kazde ludzki zycie niesie ze soba niesamowite bogactwo, olbrzymia prawde o czlowieku, nawet gdy jest to zycie Judasza, o którym  sam Jezus powiedzial, ze „lepiej by dla takiego czlowieka bylo, gdyby sie nie narodzil”. A jednak Judasz zyl i zrobil to, co zrobil. Spróbujmy nie powtórzyc jego bledów!

Niech lekcja wiary jakiej udzielil nam ten czlowiek bedzie dla nas przestroga, a jednoczenie zmobilizuje do rachunku sumienia z naszej wiary. Czy nie jest to wiara w Jezusa, którego sami sobie wymyslilismy, Jezusa, który jest dobra wrózka do spelniania naszych zyczen. Czy przypadkiem nie stawiamy Jezusowi warunków: „bede w Ciebie wierzyl jak bedziesz taki i taki, jak spelnisz to i to”? Czy wreszcie nasza wiara jest na tyle silna, ze nawet bardzo ciezki grzech nie jest w stanie jej zniszczyc, bo ufamy w Boze milosierdzie. Amen.