Pierwszy kosciól parafialny
Boleslaw Wstydliwy nadal w 1278r. Radwanitom z Trzebola przywilej zakladania wsi. Kasztelanem krakowskim byl wówczas Sulek (Sulko) z Niedzwiedzia. Byc moze to wlasnie on lub jego synowie zalozyli wies nad Goscibia u stóp Dalina.
Pierwsza wzmianka o Sulkowicach pochodzi ze spisu swietopietrza z lat 1325-1327. Juz wtedy istniala tu swiatynia pod wezwaniem Wszystkich Swietych. Nie wiadomo dokladnie, kiedy powstala parafia, ale prawdopodobnie juz w XIII w., gdy za panowania Boleslawa Wstydliwego (1226-1279) dalo sie zauwazyc wzrost poboznosci, a co za tym idzie, zageszczenie sieci parafii w Polsce. Ponadto za czasów panowania tego monarchy bardzo rozpowszechniony byl kult Wszystkich Swietych, a swiatynia w Sulkowicach takie wlasnie wezwanie nosila.
Parafia ówczesnego plebana Jakuba liczyla ok. 375 wiernych, z czego wiekszosc mieszkala w samych Sulkowicach. Jej uposazenie stanowila tzw. niwa Plebanska – rozlegly obszar w centralnej czesci miejscowosci. Pozostale niwy: Dolska, Goscibska, Górska i Ptasznicka nalezaly od 1366r. do starostwa lanckoronskiego, które istnialo az do 1772r. Do swiadczen na rzecz kosciola parafialnego nalezalo meszne (taczmo), czyli oplata w gotówce lub naturze wnoszona ksiedzu za odprawianie Mszy swietej. Ponadto wierni placili tzw. klerykature na utrzymanie szkoly parafialnej.
Parafia nalezala do dekanatu w Skawinie, ale przez pewien czas takze do dekanatu w Niegowici i Szczyrzycu.
W XIV wieku proboszcz sulkowicki Wawrzyniec z Pasiecznej Woli odprawial nabozenstwa nie tylko dla miejscowych, ale takze wiernych z Biertowic, Rudnika, Jasienicy i Trzebuni, którzy takze byli jego parafianami.
Nie zachowaly sie zadne wzmianki na temat wygladu pierwszego sulkowickiego kosciola. Mozna przypuszczac, ze przypominal inne wiejskie swiatynie z tego okresu – prawdopodobnie mial konstrukcje zrebowa i byl zbudowany z drewna modrzewiowego. Posiadal dwa dzwony i sygnaturke. Najwazniejszy element jego skromnego wyposazenia stanowil oltarz gotycki w formie tryptyku. W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduja sie skrzydla takiego tryptyku z kosciola z Trzebuni przedstawiajace swietych Macieja i Jadwige Slaska, a datowane na ok. 1400r. Byc moze trafily tam wlasnie z Sulkowic, gdy wymieniano wyposazenie kosciola na barokowe.
W 1596r. kardynal Jerzy Radziwill zlecil wizytacje i odtad kontrole biskupie odbywaly sie w Sulkowicach regularnie, dzieki czemu znamy wiecej faktów z zycia parafii. Wówczas obejmowala ona swym zasiegiem cztery wsie: Sulkowice, Rudnik, Jasienice i Trzebunie. Mieszkancy tej ostatniej miejscowosci skarzyli sie na ksiedza plebana Winiarskiego, ze zbyt rzadko wypelnia u nich swe duszpasterskie obowiazki.
Historia sredniowiecznego drewnianego sulkowickiego kosciola konczy sie wraz z jego pozarem 10 listopada 1617r.
Drugi kosciól parafialny
Juz w roku nastepnym (1618) wierni wybudowali nowy kosciól – tym razem murowany (z kamieni z miejscowej rzeki), poczatkowo bez wiezy, jednonawowy, orientowany. Posiadal prostokatne prezbiterium, obok którego dobudowano zakrystie i kwadratowa kaplice nakryta kopula. Jego wyposazenie stanowila kamienna chrzcielnica, trzy dzwony w dzwonnicy, pozlacana monstrancja z korona, trzy kielichy, dwa krzyze, kadzielnica, dwie pozlacane korony do obrazu Najswietszej Maryi Panny i pacyfikal – skrzyneczka do noszenia Najswietszego Sakramentu do chorych. Wnetrze swiatyni zdobily obrazy. Pózniejsze opisy podaja nieco wiecej szczególów, wymieniajac: dwie stalle, tabernakulum kamienne i chrzcielnice kamienna na dwóch kamiennych stopniach z drewniana pokrywa, na której umieszczono figure sw. Jana Chrzciciela.
W odrzwiach wyryta byla stópka Matki Boskiej (obecnie w kosciólku sw. Zofii). Ozdobne okucia i zamek drzwi wykonali prawdopodobnie miejscowi kowale. Konsekracji kosciola dokonal w roku 1633 biskup Oborski.
Tymczasem parafia sulkowicka za sprawa starosty Jana Zebrzydowskiego wzbogacila sie o nowa swiatynie – drewniany kosciólek pod wezwaniem sw. Zofii (1627), bardziej jednak przypominajacy kaplice. Starosta zamierzal sprowadzic do Sulkowic Bractwo sw. Zofii, co jednak nigdy nie nastapilo. Pod koniec XVIII w. konstrukcja swiatyni byla juz mocno nadwatlona. W 1801 r. zostala wystawiona na licytacje i sprzedana niejakiemu panu Gajowskiemu szynkarzowi z Zielonej. Odtad miejsce to bez kaplicy i ogrodzenia, jedynie z naroznych krzyzem sluzylo jako cmentarz do 1806r. Kosciólek sw. Zofii powolano do ponownego istnienia dopiero po 23 latach, kiedy proboszczem sulkowickim byl ksiadz Jan Janikowski. Odbudowa rozpoczeta 24 czerwca 1824r. byla w calosci finansowana przez darczynców i trwala zaledwie trzy miesiace. Pracami kierowali: majster murarski z Sulkowic Bartlomiej Twardosz i majster ciesielski Antoni Lenik ze Skawinek. W nastepnym roku powstal oltarz, sprawiono organy i obiekt zostal poswiecony przez ks. Janikowskiego w dzien sw. Zofii, a 22 maja 1826r. konsekrowany przez biskupa Grzegorz Tomasza Zieglera. Kosciólek ten nie uniknal takze tragicznych chwil- 2 listopada 1865r. zostal czesciowo zniszczony przez pozar. Rok pózniej przywrócono mu swietnosc dzieki staraniom ks. Opidowicza.
Sulkowicki proboszcz ksiadz Józef Danek mógl byc zadowolony, bowiem dzieki jego przedsiebiorczosci gospodarstwo plebanskie kwitlo – posiadalo wlasny browar, gorzelnie i karczme (1798r.) z mieszkaniem dla organisty. Dobudowano takze stajnie na cieleta, drwalnie, chlodnie oraz wykopano studnie przy wrotach. W 1800r. powstala wikarówka dla drugiego ksiedza, a w 1813r. ukonczono budowe murowanej plebani. W lesie Borzena wykopano dwa stawy rybne. Waznym obowiazkiem proboszcza byl takze nadzór nad miejscowa szkola parafialna (Gmina przejela opieke nad szkola dopiero w 1867r.). Ponadto pózniejszy dziekan myslenicki, mimo ze nie mial takiego obowiazku, przeznaczyl pole Miedzy Zagrodami na nowy cmentarz – miejsce ostatniego spoczynku zmarlych m. in. na cholere.
W polowie XVIII w. po zlikwidowaniu parafii w Harbutowicach parafia w sulkowicka byla jedna z najwiekszych w diecezji i liczyla 5 246 wiernych. Z dokumentu z 1786r. zwanego Fundamenta dowiadujemy sie, ze na terenie niwy Plebanskiej, stanowiacej od sredniowiecza uposazenia parafii, oprócz kosciola farnego i kosciólka sw. Zofii, stal dom plebana, 69 domostw i 3 zagrody poddanych plebanskich (ta czesc Sulkowic zwana poddanstwem obejmowala dzisiejszy rynek, ok. sw. Zofii i Zagumnie – zamieszkiwalo ja ok. 420 osób). W sklad majatku wchodzily takze uzytki rolne i las zwany Lisie Jamy.
W kosciele parafialnym wierni modlili sie przed oltarzem glównym pod wezwaniem Wszystkich Swietych z obrazem Swietej Trójcy i figurami swietych Piotra i Pawla. Oltarz prawy poswiecony byl Matce Boskiej Niepokalanie Poczetej, natomiast lewy – sw. Józefowi i sw. Sebastianowi. Oprócz tego byl jeszcze czwarty – sw. Katarzyny i sw. Barbary (budowe kaplicy, gdzie sie znajdowal, ukonczono w 1836r.). Wszystkie oltarze ufundowano w 1751r., gdy proboszczem byl ks. Józef Korbiatowicz. W 1808r. kosciól zostal odmalowany i rozbudowany – wzbogacil sie o chór i organ o 9 glosach z dwuglosowym pedalem. W roku nastepnym wystawiono wieze z zegarem z jednym cyferblatem od strony rynku – byl to dar wlascicielki dóbr izdebnickich ksieznej Marii Krystyny Carignan – Montleart. Gmina ustanowila platna funkcje tzw. naciagacza, który raz w tygodniu podnosil kamienna wage napedzajaca mechanizm. Zegar dzialal az do wybuchu wojny. Ksiadz Danek zamówil u kamieniarza pamiatkowy napis z data fundacji kosciola „1618”, ten jednak omylkowo wyryl date „1830”. W 1828r. kosciól zostal otoczony murem z 14 kapliczkami Drogi Krzyzowej. Brama z figurami sw. Jana Nepomucena i sw. Floriana pojawila sie w r. 1832r.
Stosunki miedzy ludem a plebanem ukladaly sie dobrze, nie brakowalo ofiarodawców. Zmienilo sie to jednak w roku 1846, kiedy to podburzone przez rzad austriacki chlopstwo wystapilo przeciw szlachcie i duchowienstwu, które zaborcy podejrzewali o sprzyjanie powstancom. Omamieni obietnica zniesienia panszczyzny poddani plebanscy pod wodza ówczesnego wójta, Jakuba Bargiela 27 lutego porwali proboszcza Maksymiliana z Przybyslawic Stanislawskiego i ksiedza Wincentego Worka i jako podejrzanych odstawili do Wadowic.
Wikary wkrótce powrócil do Sulkowic, ale nie widzac skruchy ludu, postanowil, ze kosciól pozostanie zamkniety. Po kilku tygodniach stosunki poprawily sie na tyle, ze „na zgode” wspólnie wyremontowano przykoscielny parkan. Pleban odzyskal wolnosc dopiero po dziewieciu miesiacach aresztu.
W maju 1847 r. zastapil go Franciszek Swoboda, rodem z Czech.
Wydarzenia rabacji tak mocno odcisnely sie w swiadomosci parafian, ze epidemie tyfusu i glód, które nawiedzily okolice w 1847r., odbierano jako kare Boska. W ciagu roku zmarlo 740 osób, czyli 25% mieszkanców Sulkowic. Ksiadz przeznaczyl na cmentarz kolejne pole, obok tego, na którym chowano zmarlych na cholere w 1831r.
Po uwlaszczeniu chlopów i zniesieniu panszczyzny w 1848r. folwark plebanski zaczal podupadac z powodu braku rak do pracy i powodzi niszczacych plony. Jakby nieszczesc bylo malo, noca z 25 na 26 pazdziernika kolejnego roku zlodziej wlamal sie do kosciola przez wieze i sufit. Ukradl trzy kielichy (w tym jeden srebrny), monstrancje, krzyz mosiezny i pacyfikal.
Trudna sytuacje pogarszaly takze nie najlepsze stosunki proboszczów z parafianami, których oburzaly zbyt wygórowane, ich zdaniem, swiadczenia na rzecz kosciola. Kowale sprowadzili do Sulkowic komisje sadowa, a ksieza pietnowali publicznie pijanstwo i rozpuste sulkowiczan. Nie byly to oskarzenia bezpodstawne, poniewaz np. pielgrzymujacy do Czestochowy w 1856r. tak narozrabiali, ze proboszcz najadl sie wstydu, gdy przyslano do niego skarge.
Po kilkudziesieciu latach uzytkowania budynku w 1857r. w sulkowickim kosciele przeprowadzono generalny remont. Nabozenstwa odprawiano wówczas w kosciele sw. Zofii. W 1875r. zalozono nowa posadzke.
W 1876 roku na stanowisku proboszcza nastapila zmiana. Ksiadz Swoboda, ze wzgledu na stan zdrowia, opuscil sulkowicka parafie. Na jego miejsce proboszczem zostal mianowany ks. Antoni Opidowicz. Po przejeciu parafi ks. Opidowicz musial sie zajac niezbednymi remontami budynków koscielnych oraz wiezy z zegarem.
Przez kolejne lata proboscz doposazal kosciól w nowe naczynia i szaty liturgiczne, odnowil jego wnetrze, w tym oltarz glówny, który zostal wyzlocony. Przywrócono tez swietnosc starej chrzcielnicy. Wszystko to bylo mozliwe dzieki wielkiej ofiarnosci parafian, która ks. Antoni odnotowal w kronice parafialnej.
Wlaczyl sie równiez aktywnie w dzialania na rzecz mieszkanców, w tym w budowe szkoly w rynku. Ks. Opidowicz wspomina: „Dnia 11.05.1883 poswiecilem kamien wegielny pod murowana szkole w Sulkowicach…”. Po odprawionym nabozenstwie dziekan ks. P. Graczynski wizytujacy Sulkowice udzielil blogoslawienstwa mieszkancom i przyszlym uczniom szkoly. Wspólnie z wójtem Janem Kiebzakiem wmurowano kamien wegielny.
W 1899r. ksiadz Antoni Opidowicz sprowadzil z Paryza i uroczyscie wprowadzil do kosciola figure Matki Boskiej z Lourdes.
W czasach zaborów na terenie parafii znajdowalo sie piec kosciolów: oprócz dwu w Sulkowicach, po jednym w Harbutowicach, Trzebuni (wybudowany w latach 1776-99) i Bienkówce (1793). W miare uplywu czasu uzyskaly one status samodzielnych parafii: Bienkówka w 1797r., Harbutowice w 1834r., a Trzebunia w1849 r.
Wspólczesnie kazda z miejscowosci nalezacych niegdys do parafii sulkowickiej doczekala sie wlasnego kosciola i stala sie odrebna parafia – Jasienica w 1982, Rudnik w 1949, a Biertowice w 2006r.
n.p. ksiazki „Historia kosciola parafialnego w Sulkowicach”